Infolinia dostępna pod nr tel. +48 533 797 767

Bezpłatna dostawa od 3000 PLN

Odbiór w oddziałach w całej Polsce

Blog
Złota moneta

Październik pod dyktando FED. Najsłabszy miesiąc dla złota od 2008 roku

Jeszcze w styczniu rynek metali szlachetnych żył rekordami. Złoto, srebro i platyna notowały historyczne szczyty, a inwestorzy zastanawiali się raczej, jak wysoko ceny mogą jeszcze pójść, niż czy w ogóle wzrosną. Od tamtej pory obraz rynku wyraźnie się zmienił, a październik był miesiącem, w którym ta zmiana stała się najbardziej widoczna. Złoto zanotowało najgłębszy miesięczny spadek od 2008 roku i zakończyło miesiąc w okolicach 3 886 USD za uncję. Srebro po raz pierwszy od listopada 2025 roku zeszło poniżej 50 USD. Platyna i pallad osiągnęły najniższe poziomy od roku.

Na pierwszy rzut oka to obraz rynku w odwrocie. Gdy jednak przyjrzeć się przyczynom, przecena okazuje się mieć dość precyzyjne źródło. Najwięcej do powiedzenia miała amerykańska Rezerwa Federalna. Uporczywa inflacja, napędzana przez drożejącą energię, przywróciła scenariusz kolejnych podwyżek stóp procentowych. Dla aktywów, które nie przynoszą odsetek, to jedno z najtrudniejszych otoczeń.

Jednocześnie dane, które napłynęły na przełomie miesięcy, pokazują drugą stronę rynku. Banki centralne kupowały złoto w najszybszym tempie od końca 2024 roku, fundusze ETF zgromadziły rekordowe zasoby kruszcu, a Narodowy Bank Polski zbliżył się do celu 700 ton. Cena i fundamenty rozjechały się więc wyraźniej niż zwykle.

W tym podsumowaniu przyglądamy się, co wydarzyło się na rynku w październiku i dlaczego. Omawiamy zachowanie poszczególnych metali, rolę Fed, dolara i ropy naftowej oraz to, co przecena oznacza z perspektywy polskiego inwestora. Na koniec wskazujemy czynniki, które mogą zdecydować o kierunku rynku w listopadzie.

Październik w liczbach: przecena na całym rynku

Październik nie oszczędził żadnego z głównych metali szlachetnych. Złoto straciło około 7% i zakończyło miesiąc na poziomie 3 885,70 USD za uncję, najniżej od roku. W Polsce gram czystego złota według NBP kosztował 30 października 511,29 zł. Srebro potaniało o ponad 18% do około 49,10 USD i po raz pierwszy od listopada 2025 roku zeszło poniżej 50 USD. Platyna straciła około 16% (ok. 1 430 USD), a pallad zakończył miesiąc w okolicach 1 030 USD.

Najmocniej traciły metale, w których cenie większą rolę odgrywa popyt przemysłowy i spekulacyjny. Złoto, wspierane przez stabilny popyt banków centralnych, potaniało wyraźnie łagodniej. Dlatego wskaźnik złoto/srebro wzrósł w ciągu miesiąca z około 69 do około 79.

Przebieg miesiąca: spokojny początek, nerwowa końcówka

Pierwsza połowa października nie zapowiadała większych spadków. Złoto poruszało się w przedziale 4 100-4 200 USD, a 16 października było nawet nieznacznie powyżej poziomu z końca września. Już wtedy słabiej radziło sobie srebro, które traciło około 6%. Przełom przyniosły opublikowane 14 października dane o inflacji w USA, wyższe od oczekiwań. W kolejnych dniach rynek zaczął coraz mocniej wyceniać dalsze podwyżki stóp, a złoto zeszło w okolice 4 000 USD.

Kulminacja nastąpiła w ostatnich dniach miesiąca. Po posiedzeniu Fed 28 października, na którym dwóch członków komitetu głosowało za natychmiastową podwyżką, presja na metale się nasiliła. 30 października złoto straciło w ciągu jednej sesji ponad 3,5% i zeszło poniżej 3 900 USD, a srebro spadło o blisko 6% poniżej 50 USD. W praktyce większość miesięcznej przeceny zmieściła się w ostatnich dwóch tygodniach października.

Fed, dolar i rentowności: główny motor przeceny

Kluczem do zrozumienia października jest polityka Rezerwy Federalnej. We wrześniu Fed podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od ponad trzech lat, do przedziału 3,75–4,00%. Opublikowane w październiku dane pokazały, że inflacja w USA zamiast hamować, przyspieszyła do 3,7% r/r. Na posiedzeniu 28 października Fed pozostawił stopy bez zmian, ale dwóch członków komitetu głosowało za podwyżką, a przewodniczący Kevin Warsh przyznał, że stabilność cen nie została jeszcze osiągnięta. Rynek odczytał to jednoznacznie: prawdopodobieństwo podwyżki w grudniu wzrosło do około 70–80%.

Dlaczego to tak mocno uderza w metale? Złoto i srebro nie przynoszą odsetek. Gdy bezpieczne obligacje amerykańskie oferują wysoki zysk, a rentowność 10-latek sięgała w październiku blisko 4,9%, utrzymywanie kruszców staje się relatywnie mniej opłacalne. Do tego dochodzi mocny dolar. Ponieważ metale wyceniane są w dolarach, jego umocnienie podnosi ich koszt dla inwestorów spoza USA i ogranicza popyt. W październiku oba te czynniki działały jednocześnie i na niekorzyść metali.

Ropa i geopolityka: gdy czynnik wspierający złoto działa przeciwko niemu

Źródłem wysokiej inflacji w USA jest przede wszystkim energia. Wojna w Iranie i trwająca wojna w Ukrainie wywindowały ceny ropy. Brent zdrożał w samym III kwartale o około 42% i w połowie października kosztował około 105 USD za baryłkę. We wrześniu benzyna w USA podrożała o ponad 9% w ciągu miesiąca i odpowiadała za mniej więcej połowę wzrostu inflacji.

To ciekawy paradoks tegorocznego rynku. Napięcia geopolityczne zwykle wspierają złoto, bo zwiększają popyt na bezpieczne aktywa. Tym razem zadziałały pośrednio w przeciwną stronę: droższa energia podnosi inflację, wyższa inflacja zwiększa szanse na podwyżki stóp, a perspektywa wyższych stóp osłabia metale. W październiku ten drugi efekt okazał się silniejszy.

Paradoks bezpiecznej przystani: złoto spadało razem z akcjami

Końcówka października przyniosła sytuację, która mogła zaskoczyć wielu inwestorów. 30 października mocno tracił sektor technologiczny, a Intel zanotował najgorszą sesję od 1974 roku. W tle narastały obawy, czy ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję przyniosą oczekiwane zwroty. Klasyczny scenariusz zakładałby w takiej chwili ucieczkę kapitału do złota. Tymczasem złoto tego samego dnia straciło ponad 3,5%.

Wyjaśnienie jest dwojakie. Po pierwsze, oczekiwania na podwyżki stóp okazały się silniejsze niż popyt na bezpieczne aktywa. Po drugie, gwałtowne spadki na giełdzie prawdopodobnie wymusiły likwidację pozycji. Inwestorzy, którzy muszą szybko pozyskać gotówkę na pokrycie strat, sprzedają to, co da się sprzedać najłatwiej, a złoto należy do najbardziej płynnych aktywów. Podobny mechanizm rynek obserwował już wcześniej, m.in. w 2008 i 2020 roku. Za każdym razem był to efekt krótkoterminowy, a nie sygnał utraty zaufania do kruszcu.

Srebro: większa zmienność, głębsza przecena

Srebro po raz kolejny potwierdziło, że w okresach przeceny traci szybciej niż złoto. Spadek o ponad 18% sprowadził cenę poniżej 50 USD za uncję, a od styczniowego rekordu na poziomie ponad 121 USD metal potaniał o blisko 60%. Pod koniec października srebro notowało około 25% poniżej swojej 200-sesyjnej średniej. Tak duże odchylenie od długoterminowego trendu ostatni raz obserwowano w marcu 2020 roku.

Przyczyną jest podwójna natura srebra. To jednocześnie metal inwestycyjny i surowiec przemysłowy, wykorzystywany m.in. w elektronice i fotowoltaice. W październiku obie te role działały na jego niekorzyść: rosnące stopy osłabiały popyt inwestycyjny, a niepewność wokół koniunktury i sektora technologicznego ciążyła oczekiwaniom wobec popytu przemysłowego. Do tego srebro jest rynkiem mniejszym i mniej płynnym niż złoto, więc ruchy cen są tu zwykle wyraźnie silniejsze w obu kierunkach.

Platyna i pallad: rynek z chwilową nadwyżką

Platynowce przeszły w tym roku podobną drogę jak srebro. Platyna, która w styczniu ustanowiła rekord na poziomie 2 735 USD, pod koniec października kosztowała około 1 430 USD, czyli prawie o połowę mniej. Pallad stracił od styczniowego szczytu około 45%. Oprócz czynników makroekonomicznych na ceny wpłynęły tu fundamenty: World Platinum Investment Council prognozuje w 2026 roku nadwyżkę platyny na poziomie 265 tys. uncji, choć wcześniej spodziewał się deficytu. Popyt ma spaść o 18%, głównie w efekcie wysokich cen z początku roku.

Perspektywa średnioterminowa wygląda jednak inaczej. WPIC nadal oczekuje powrotu deficytu na rynku platyny od 2027 roku, przy ograniczonej podaży z kopalń w RPA. Dla palladu sytuacja jest trudniejsza, bo popyt zależy głównie od katalizatorów w samochodach benzynowych, a producenci w ostatnich latach częściowo zastąpili go tańszą wtedy platyną.

Cena kontra fundamenty: co pokazują dane World Gold Council

Na przełomie miesięcy World Gold Council opublikował raport o popycie na złoto w III kwartale. Dane obejmują okres lipiec–wrzesień, ale dobrze pokazują, kto stoi po drugiej stronie październikowej przeceny. Banki centralne kupiły w tym czasie 321 ton złota, o 42% więcej niż rok wcześniej i najwięcej od końca 2024 roku. Fundusze ETF dokupiły 211 ton, a ich łączne zasoby osiągnęły rekordowe 4 256 ton. WGC podniósł też prognozę i oczekuje, że zakupy banków centralnych w całym roku co najmniej dorównają rekordowemu 2025.

Inaczej zachowali się klienci indywidualni. Popyt na sztabki i monety spadł o 19%, a na biżuterię o 17%. Brak wyraźnego trendu cenowego skłaniał wielu inwestorów do wstrzymania zakupów. Obraz rynku jest więc rozdwojony: instytucje i banki centralne konsekwentnie budują pozycje, podczas gdy krótkoterminowy kapitał i część inwestorów detalicznych pozostają ostrożni. To właśnie ten strategiczny popyt tłumaczy, dlaczego złoto traciło wyraźnie mniej niż pozostałe metale.

Perspektywa polska: NBP blisko celu, złoto w złotych

Narodowy Bank Polski pozostaje jednym z najaktywniejszych nabywców złota na świecie. Tylko we wrześniu powiększył rezerwy o 24,9 tony, a na koniec miesiąca posiadał 672,9 tony kruszcu o wartości ponad 348 mld zł. Od początku roku NBP kupił niemal 123 tony, realizując styczniową decyzję o zwiększeniu rezerw do 700 ton. Dzięki temu Polska weszła do pierwszej dziesiątki największych oficjalnych posiadaczy złota na świecie, wyprzedzając Holandię. Przedstawiciele NBP podkreślają, że celem jest bardziej zróżnicowana struktura rezerw. Dane za październik bank opublikuje na początku listopada.

Dla polskiego inwestora istotna jest też cena w złotych. Według NBP gram czystego złota kosztował 30 października 511,29 zł, wobec 522,84 zł jeszcze 19 października. Na wynik w złotych wpływa nie tylko notowanie w dolarach, ale też kurs USD/PLN, który pod koniec miesiąca wynosił około 3,95 zł. Gdy dolar umacnia się wobec złotego, częściowo łagodzi to spadki cen metali dla inwestorów rozliczających się w polskiej walucie, a gdy słabnie, działa w przeciwną stronę.

Na co patrzeć w listopadzie

Najważniejszym punktem odniesienia pozostaje Fed. Grudniowe posiedzenie i poprzedzające je dane o inflacji oraz rynku pracy w USA zdecydują, czy rynek utrzyma wycenę kolejnej podwyżki stóp. Część banków, m.in. JPMorgan Private Bank, zakłada podwyżki w grudniu i na początku 2027 roku, co oznaczałoby dalszą presję na metale. Dodatkowym źródłem zmienności będą wybory połówkowe w USA, które odbywają się 3 listopada, oraz ceny ropy, od których w dużej mierze zależy inflacja.

Z technicznego punktu widzenia rynek jest wyraźnie wyprzedany, co historycznie często poprzedzało odbicie lub przynajmniej stabilizację cen. Analitycy Standard Chartered wskazują poziom około 3 886 USD jako ważne wsparcie dla złota. Prognozy średnioterminowe pozostają przy tym wyraźnie wyższe od obecnych cen: mediana prognoz w ankiecie Reutersa wśród 30 analityków wynosi 4 495 USD dla średniej ceny w 2026 roku i 4 650 USD w 2027.

Podsumowanie

Październik był dla metali szlachetnych miesiącem wyraźnej przeceny, ale przeceny o czytelnych przyczynach. Rynek zareagował przede wszystkim na zmianę oczekiwań wobec amerykańskich stóp procentowych, wzmocnioną przez mocnego dolara, wysokie rentowności obligacji i drożejącą energię. Najmocniej straciły srebro i platynowce, złoto wyraźnie łagodniej.

Jednocześnie fundamenty rynku złota pozostają solidne. Banki centralne, w tym NBP, kupują w tempie najwyższym od miesięcy, a fundusze ETF zgromadziły rekordowe zasoby kruszcu. Rozbieżność między ceną a strategicznym popytem pokazuje, że październikowe spadki wynikają głównie z krótkoterminowych czynników makroekonomicznych. Dla osób traktujących metale szlachetne jako długoterminowe zabezpieczenie majątku ważniejsza od miesięcznych wahań pozostaje rola, jaką kruszce pełnią w portfelu. Kierunek na najbliższe tygodnie wyznaczą przede wszystkim dane o inflacji w USA i grudniowa decyzja Fed.